23
Lis 16

Słowianie – najbardziej tajemniczy lud Europy.

Category: cywilizacja | Możliwość komentowania Słowianie – najbardziej tajemniczy lud Europy. została wyłączona

wiara-przyrodzona
Znamy dzieje Egipcjan, Greków, Rzymian. Wiemy, gdzie mają swoje korzenie Niemcy i Anglicy.

Ale co wiemy o naszych przodkach?

Kim jesteśmy, skąd przyszliśmy?

Co sprawiło, że jesteśmy tacy, a nie inni?

Każdy słyszał o prehistorycznym grodzie w Biskupinie i o świętokrzyskich dymarkach – starożytnych hutach żelaza. Co roku w Biskupinie i w Nowej Słupi pod Świętym Krzyżem są organizowane archeologiczne festiwale i niejeden ze zwiedzających jest przekonany, że ogląda prasłowiańskie zabytki. Prawda jest jednak inna. Nasi przodkowie przywędrowali nad Wisłę i Odrę dopiero około 500 roku naszej ery, czyli niedługo po upadku zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego.

W starożytności, w czasach rozkwitu cywilizacji Grecji i Rzymu, o Słowianach nikt nie słyszał. Tak jakby ich nie było. Na pewno zaś nie było ich nad Wisłą i Odrą, podobnie jak nie było ich na Bałkanach ani nad Morzem Czarnym. Na naszej ziemi żyły różne ludy, wśród których najpotężniejsi byli Lugiowie, później zwani też Wandalami. (Archeologowie, rozkopujący ich groby i osady, nazwali ten lud „kulturą przeworską”.) Północ Polski zamieszkiwali Goci, tworzący tzw. „kulturę wielbarską”. Stopniowo spychali oni Lugiów- Wandalów na południe, sami zaś szlakiem wzdłuż Wisły i Bugu powędrowali na Ukrainę. Około roku 400. naszej ery Goci i Wandalowie najechali Państwo Rzymskie, doprowadzając je do upadku. Po nich przeszli najeźdźcy z azjatyckich stepów – Hunowie. Po stu kilkudziesięciu latach nieustannej wojny wszystkich z wszystkimi, środkowa i wschodnia Europa stała się bezludziem. I w tę pustkę wkroczył…

Lud nowy i dotąd nieznany
woje
…mówiący językiem „niesłychanie barbarzyńskim”, jak pisał o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz z Cezarei, kronikarz cesarza Justyniana. Bo właśnie za czasów tego władcy, na początku lat pięćsetnych, Słowianie niespodziewanie pojawili się nad Dunajem, na granicy państwa wschodniorzymskiego. Wrogiem byli trudnym, gdyż nie byli „centralnie sterowani”: nie mieli królów, decyzje podejmowali na wiecach, czego Grecy nie mogli zrozumieć: jak można tak się kłócić? Ten ustrój okazał się jednak ich atutem: mimo że gorzej uzbrojeni od wschodnich Rzymian (czyli Greków-Bizantyjczyków), regularnie ich zwyciężali, a w razie porażki uciekali na bagna, gdzie chowali się… pod wodą i oddychali przez rurki z trzciny.

Słowianie podbijali ówczesną Europę z niesłychanym rozmachem: około 500 roku, kiedy zaczęli dokuczać Bizancjum, zajęli także nasze ziemie, czyli dorzecze Wisły i Odry, kraj nad Dunajem, Kotlinę Czeską; wyszli nad Bałtyk u ujścia Odry i Łaby, założyli osady w środku obecnych Niemiec, kolonizowali doliny alpejskie i dzisiejsze północne Włochy. W przeciwieństwie do innych najeźdźców ze wschodu, chętnie porzucali wojenno-koczowniczy tryb życia, osiedlali się i brali się za uprawę roli. Zasiedlili w końcu Bałkany. Przez jakiś czas po słowiańsku mówiła cała obecna Grecja, włącznie z Peloponezem i wyspą Kretą. Pewna grupa Słowian osiedliła się w… Syrii, zakładając osadę Saqalabiya, czyli „Słowiańska”. Słychać było o słowiańskich osadach nawet za morzem, w górach Maroka!

Słowiańska Atlantyda

Skąd przybył ten tak liczny naród? Gdzie była jego kolebka? Najstarsze zabytki słowiańskie wykopano na terenach środkowej Ukrainy, na zachód od Kijowa, ale ten kraj był wówczas zbyt słabo zaludniony, by dać początek takiej masie ludzi. Przypuszczano nawet, że przybyli – jak wiele ludów przed nimi i po nich – ze stepów środkowej Azji; ale tak być nie mogło, gdyż Słowianie nie byli stepowymi koczownikami: trzymali się rzek i terenów wilgotnych. Bardzo możliwe, że przed swoim „wyrojeniem się” mieszkali jeszcze dalej na wschód: w pasie żyznych liściastych lasów nad rzekami Oką, Wołgą i Kamą, aż pod Ural.
Przyjście Słowian i ich najazdy odnotowali dwaj ówcześni dziejopisarze: wspomniany już Prokopiusz, oraz żyjący w Italii Jordanes. Potem jednak nadeszły „ciemne wieki”, nie wiemy nawet, co się działo w bardziej cywilizowanych częściach Europy. Po roku 600 n.e. przez prawie 300 lat o Słowianach nie ma niemal żadnych wzmianek. Żyli, karczowali lasy, budowali grody, wojowali z sąsiadami, urządzali sanktuaria, czcili bogów, wróżyli z lotu ptaków, śpiewali pieśni na cześć bohaterów – i z tej ich „złotej epoki” nie zachowało się NIC! Niewiarygodne, ale taka właśnie jest prawda. Cywilizacja Słowian przepadła niby legendarna Atlantyda.

Dlaczego tak się stało? Słowianie przed przyjęciem chrześcijaństwa nie używali pisma, nie pozostawili więc ksiąg ani zapisanych kamiennych tablic. Swoje domy i twierdze budowali z drewna, które łatwo płonęło i niszczało. Zmarłych nie składali do grobów wraz z wyposażeniem na drogę w zaświaty. Nieboszczyków palili na stosach, prochy zaś albo rozsiewali w świętych miejscach albo umieszczali w kapliczkach na słupach. Z jednego i drugiego obyczaju archeolog nie ma żadnego pożytku. Nasi przodkowie jakby celowo zmówili się, aby utrudnić życie naukowcom!

Tajemniczy bogowie

Kiedy około osiemsetnego, dziewięćsetnego, tysięcznego roku Słowianie zaczęli przyjmować chrześcijaństwo, i na ich ziemie przybyli czarno ubrani kapłani nowej religii, ich rodzima kultura nie miała żadnych szans na przetrwanie. Była „pogańska” – czyli podejrzana o konszachty z diabłem i dlatego skazana na zagładę.

Średniowieczni misjonarze rzadko zapisywali imiona obalanych bogów. Wzmianki o słowiańskich bóstwach zachowały się tylko z dwóch odległych punktów Słowiańszczyzny: znad Łaby i Bałtyku oraz z Kijowa, gdzie autor staroruskiej kroniki, mnich Nestor zapisał imiona „bałwanów”, które ustawił nad Dnieprem kniaź Włodzimierz, zanim przyjął chrzest. Od niego dowiadujemy się, że w Kijowie czczono „Peruna … z głową srebrną i wąsem złotym, i Chorsa, Dadźboga, i Strzyboga, i Simargła, i Mokosza.” Ale z tejże kroniki wynika, że był to kult nowy, państwowy, odgórnie zarządzony przez Włodzimierza. W jakich bogów naprawdę wierzyli kijowianie? – nie wiadomo.
Bogowie Słowian byli zapewne dużo bardziej nieuchwytni, mgliści, niż bóstwa starożytnych ludów znad Morza Śródziemnego. Aby pewne bóstwo nabrało wyrazistości, musi mieć świątynie, posągi – najlepiej trwałe i kamienne – swoje czyny i księgi. Do obsługi tego wszystkiego potrzebna jest cała rzesza kapłanów. Słowianie tego nie mieli. Nie mieli kapłanów. Nie budowali świątyń. (Nie wierzmy w ich „gontyny” czy „kąciny” – to dopiero Połabianie z terenów obecnej Meklemburgii w ostatniej fazie wojen z Niemcami, tuż przed swoją klęską, zaczęli stawiać świątynie swym bóstwom na wzór chrześcijański.) Słowianie czcili swoich bogów w świętych miejscach – w gajach, nad rzekami, na wzgórzach i u źródeł, ale zawsze pod gołym niebem. Wiemy, że jedna z modlitewnych pozycji polegała na kładzeniu się na wznak i patrzeniu w niebo – żaden inny naród tak się nie modlił…

Klątwa Galla Anonima

Skoro Słowianie przybyli ze wschodu, aż spod granic szamańskiego matecznika – Syberii, to jasne się staje, że ich religijno-kulturowe pojęcia były kompletnie obce dla ówczesnych chrześcijan z zachodniej i południowej Europy. Swoim sposobem myślenia i swymi wierzeniami za bardzo różnili się nie tylko od chrześcijaństwa, ale i od tego, co wyczytano o dawnych „poganach”, czyli wyznawcach Zeusa, Marsa i innych starych bóstw śródziemnomorskich.
Chrześcijańscy misjonarze przychodzili do ludu, którego nie rozumieli i rozumieć nie chcieli. A jego kulturę uważali za tak głęboko pogańską, diabelską wręcz, że zasługującą jedynie na jak najszybsze zapomnienie. Nikt inny jak nasz pierwszy kronikarz, znany pod umownym imieniem Gall Anonim – bo zapomniał się pod swoją kroniką podpisać – takimi oto słowy przeklął słowiańską przeszłość:
„Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa…”
Ta klątwa okazała się skuteczna. Dzięki Gallowi i jemu podobnym, dawnych Słowian rzeczywiście pochłonęła „niepamięć wieków”. Choć może jakieś wspomnienia trwają do dziś: w wykopaliskach naszej ziemi, w kulturze ludowej, a także w naszej głębokiej pamięci, tej, do której dostęp mają tylko magowie i szamani.
Bóg, czart, bies…
slavic
Słowianie wierzyli w pewną liczbę boskich mieszkańców niebios – dawców światła, deszczu i pomyślności, ale chyba nie wysilali się, aby ich wszystkich przeliczyć. Niemal pewne jest, że pierwsze miejsca, jako Bóg Najwyższy, zajmował Perun, Bóg Burzy, znany także pod imionami Świętowit i Jarowit. Słowo „bóg” znaczyło „budzący lęk” (z powodu swej potęgi). Inną nazwą istot nadprzyrodzonych był „kyrtu”, później „czrtu”, czyli „potężny”. Ale tym mianem chrześcijanie zaczęli nazwać nie Boga, lecz… diabła, czyli właśnie czarta.
slavian
Inne diabelskie imię, bies, pierwotnie oznaczało coś zupełnie innego: środek rozjaśniający umysł, a więc napój z halucynogennych grzybów i jagód, którym słowiańscy wróże-szamani raczyli się podczas „biesiady” czyli, dosłownie „jedzenia biesów”. Ponieważ starą nazwą szamana-czarownika był „wołchw”, takie czarnoksięskie zebranie nazywano „wołchwotą”, czyli – w obecnej polszczyźnie – „ochotą”. Cóż, pod wpływem grzybów-biesów nasi wołchwowie byli zdrowo „podochoceni”!
W ułamkach starych słów i nazw przechowały się inne miana słowiańskich „świętych mężów”, pośredników między ludźmi i bogam-duchami. Szaman uzdrowiciel nazywał się „lekarz”. Jakimś innym rodzajem uzdrowiciela-zaklinacza był „choroman”. Był też „kołud” – i zapewne przepowiadał przyszłość. Były też mądre niewiasty „wilchwy” lub „wilchy”. Czynność wróżenia z lotu ptaków nazywała się „kobiti”, ptak wróżebny – „kobiec”, mistrz wróżenia tym sposobem – „kobieł”, a może „kobacz”. Przede wszystkim zaś szaman-wróżbita nazywał się „bak” – czyli ten, który pilnie baczył na wieszcze znaki.
Volfuss-Arnold.K

Share and Enjoy:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Grono
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • Śledzik
  • Spis.pl
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Pinger
  • RSS
  • Ulubione
  • MySpace
  • Forumowisko
  • Poleć


Recently on Science-Info

25
Paź 16

Bioniczna ręka,która czuje!

Category: ciekawostki | Możliwość komentowania Bioniczna ręka,która czuje! została wyłączona | Tags: , ,
21
Paź 16

Historia jednej fotografii: Droga do piekła.

Category: ciekawostki | Możliwość komentowania Historia jednej fotografii: Droga do piekła. została wyłączona | Tags: , , ,
28
Wrz 16

Niezwykłe odkrycie na dnie Bałtyku!

Category: ciekawostki | Możliwość komentowania Niezwykłe odkrycie na dnie Bałtyku! została wyłączona | Tags: , , ,
08
Wrz 16

Przerażająca broń! Kto będzie drugi, zostanie wyłączony!

Category: cywilizacja | Możliwość komentowania Przerażająca broń! Kto będzie drugi, zostanie wyłączony! została wyłączona | Tags: ,

Wiadomości24h

Reklama Dnia.

Reklamuj się skutecznie!

RSS Śledzi(k)my

    • Ujazdowski: Piotrowicz powinien złożyć rezygnację ze stanowiska szefa komisji 7 grudnia 2016
      • Część polityków PiS staje w obronie Stanisława Piotrowicza • Ujazdowski: Piotrowicz to był zły wybór od samego początku wiadomosci.wp.pl
    • USA: kolejna nominacja Donalda Trumpa 7 grudnia 2016
      Donald Trump zdecydował się powierzyć kolejne stanowisko w swoim rządzie emerytowanemu wojskowemu Funkcję sekretarza bezpieczeństwa kraju, który odpowiada za ochronę USA przed terroryzmem, obejmie emerytowany generał John Kelly wiadomosci.wp.pl
    • Premier Włoch Matteo Renzi złożył dymisję 7 grudnia 2016
      Premier Włoch Matteo Renzi złożył w środę dymisję na ręce prezydenta Sergio Mattarelli. Zrobił to kilka godzin po uchwaleniu budżetu przez parlament. Jego rezygnacja to rezultat porażki rządu w niedzielnym referendum konstytucyjnym. wiadomosci.wp.pl

Nowe komentarze

    Facebook

    Partner 125x125 - katalog stron, seo katalog, dobre strony www, seokatalog
    Popups Powered By : XYZScripts.com

    monitoring pozycji